Sądowe spory o A1 - co powinny wiedzieć firmy transportowe

Po lawinie sądowych procesów dotyczących ryczałtów noclegowych przyszedł czas na nową falę postępowań. Tym razem jednak to nie pracownicy są inicjatorami tych spraw, a Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Problemem na skalę całego kraju stała się bowiem w tym momencie batalia o zaświadczenia A1.

2018-09-20 12:43:43

Przedsiębiorcy, którzy mierzą się od dawna z niedoborem na rynku kierowców, a szacuje się, że brakuje ich aż 100 tys., ściągają do pracy pracowników ze wschodu, w tym głównie z Ukrainy. Pokonują przy tym całą biurokrację związaną z dokumentacją takich pracowników i już wydawać by się mogło, że mogą ich śmiało wysyłać w międzynarodowe trasy, gdyby nie to, że na przeszkodzie stanął ZUS, który zaprzestał wydawania zaświadczeń A1 dla kierowców ze wschodu.

Wymagane potwierdzenie

Przypomnienia wymaga, że zaświadczenie A1 to zaświadczenia o ustawodawstwie właściwym dla osoby, która wykonuje pracę najemną w dwóch bądź kilku państwach członkowskich UE na podstawie art. 13.1 Rozporządzenia Parlamentu i Rady (WE) nr 883/2004. Zaświadczenie to powinno być więc tylko potwierdzeniem dotyczącym tego, któremu ustawodawstwu podlega dana osoba. Do głowy przychodzi od razu logiczna myśl, że skoro dany cudzoziemiec jest zatrudniony w Polsce legalnie, pracodawca to wie, bo przecież sam musi zadbać o procedurę zatrudnienia, oraz skoro pracodawca odprowadza od takiego pracownika składki do polskiego ZUS-u i to w Polsce pracownik jest ubezpieczony, to zaświadczenie A1 powinno być dla niego wydawane od ręki. Poszczególne oddziały Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na terenie całej Polski jednak nie widzą w takim rozumowaniu logiki. Jako przepis podważający to rozumowanie ZUS wskazuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1231/2010 z 24 listopada 2010 r. rozszerzające rozporządzenie (WE) nr 883/2004 i rozporządzenie (WE) nr 987/2009 na obywateli państw trzecich, którzy nie są jeszcze objęci tymi rozporządzeniami jedynie ze względu na swoje obywatelstwo. Artykuł 1 tego rozporządzenia mówi, że rozporządzenie (WE) nr 883/2004 i rozporządzenie (WE) nr 987/2009 (czyli te przepisy, które stosujemy do kierowców polskich, które wskazują, w jaki sposób ustalać, które ustawodawstwo jest dla danej osoby właściwe, a więc koordynuje systemy ubezpieczeń państw unijnych) mają zastosowanie do obywateli państw trzecich, którzy nie są jeszcze objęci tymi rozporządzeniami jedynie ze względu na swoje obywatelstwo. Mają one także zastosowanie do członków ich rodzin i osób pozostałych przy życiu po ich śmierci, pod warunkiem że zamieszkują oni legalnie na terytorium państwa członkowskiego i znajdują się w sytuacji, która pod każdym względem dotyczy więcej niż jednego państwa członkowskiego.

Wydawać by się mogło, że z przepisu tego wynika wprost, że jeżeli mamy do czynienia z kierowcą ze wschodu, który jest obywatelem państwa spoza Unii i zamieszkuje on legalnie w Polsce, a ponadto jeździ w transporcie międzynarodowym to podlega ww. przepisom i powinien otrzymać zaświadczenie A1. ZUS jednak podważa legalność zamieszkania obywateli krajów trzecich na terenie Polski.

Oświadczenia dla ZUS-u

Praktyką stało się, że w celu uzyskania zaświadczenia A1 ZUS wymaga, aby poza wnioskiem o samo zaświadczenie złożyć również oświadczenia będące odpowiedziami na pytania m.in. dotyczące właściwego urzędu skarbowego, informacji o rodzinie, o określeniu ośrodka interesów życiowych czy wykazanie swojego związku z Polską. Odpowiedzi na te pytania mają wykazać ZUS-owi, że dana osoba zamieszkuje legalnie w Polsce. Pamiętać należy, że jeżeli jednak po otrzymaniu odpowiedzi na zadane w ankiecie pytania ZUS ma jakiekolwiek wątpliwości co do ustalenia stanu faktycznego, to na tym etapie postepowania powinien te wątpliwości wyjaśniać. ZUS jednak, nie podając absolutnie żadnych podstaw, dla których odrzuca oświadczenia zawarte w odpowiedziach we wskazanej ankiecie, dla których nie daje im wiary i je podważa, wydaje decyzje odmowne. Nawet pomimo zupełnie różnych sytuacji życiowych kierowców i udzielaniu zupełnie różnych odpowiedzi na zadane przez ZUS pytania organ ten zaczął wszystkim odmawiać wydania zaświadczenia. Decyzję taką można jednak zaskarżyć do właściwego sądu okręgowego.

Kiedy warto iść do sądu

Czy warto odwoływać się do sądu? Z całą pewnością tak. Oczywiście jak zawsze wszystko zależy od stanu faktycznego i żadna sprawa nie jest taka sama, ale konsekwencje wyjazdów kierowców za granicę bez zaświadczenia A1 mogą być bardzo dotkliwe. Przykładowo we Francji, o czym informuje na swoich stronach również sam ZUS, niedostarczenie tego dokumentu przez pracownika, pracodawcę lub przedstawiciela pracodawcy we Francji w trakcie kontroli będzie skutkowało nałożeniem kary. Kara nie będzie stosowana, jeśli w trakcie kontroli zostanie dostarczony dowód złożenia wniosku o formularz, o którym mowa wyżej, a formularz będący rezultatem tego wniosku zostanie wydany w ciągu dwóch miesięcy od tej kontroli. Jednak wbrew pozorom to nie sama kara za brak dokumentu powinna wstrzymywać przedsiębiorców przed wypuszczaniem w trasy pracowników ze wschodu bez zaświadczenia A1. Zdecydowanie większe konsekwencje pociąga za sobą sytuacja, w której taki kierowca ulegnie za granicą wypadkowi i będzie wymagał hospitalizacji.

Posługując się w dalszym ciągu przykładem Francji: w sytuacji, gdy kierowca bez zaświadczenia A1 ulegnie wypadkowi i będzie wymagał leczenia szpitalnego, leczenie takie będzie odbywało się na jego koszt, gdyż według francuskiego rozumienia przepisów o koordynacji systemu ubezpieczeń społecznych taka osoba jest u nich traktowana jako w ogóle nieubezpieczona! Jeżeli osoba z odpowiednim zaświadczeniem i wydaną na jego podstawie kartą EKUZ wymaga leczenia, to po jego zakończeniu i odpowiedniemu zgłoszeniu sprawy francuski szpital rozlicza się bezpośrednio z polskim NFZ. Wprawdzie w zależności od wykonywanych zabiegów może się okazać, że jakaś ich część nie jest refundowana, niemniej jednak zdecydowana większość zostanie pokryta bezpośrednio i rozliczenie nastąpi pomiędzy właściwymi organami. Jeżeli jednak wypadkowi ulegnie osoba bez właściwych dokumentów, czyli kierowca bez zaświadczenia A1 i karty EKUZ, będzie musiała pokryć ona cały rachunek za leczenie.

Rozwiązanie ad hoc takiej sytuacji stanowi dodatkowe ubezpieczenie każdego kierowcy, przy czym konieczne jest sprawdzenie, że ubezpieczenie to pokrywa również koszty leczenia za granicą.

Takie ubezpieczenie może chociaż w części rozwiązać problem wysokich kosztów leczenia za granicą, nie rozwiąże jednak problemu kar nakładanych podczas kontroli za brak dokumentu. Jednak, co oczywiste, dodatkowe ubezpieczenie stanowi dodatkowe koszty dla przedsiębiorcy, które ten w zasadzie ponosi drugi raz, bo przecież opłaca już co miesiąc koszty ubezpieczenia pracownika do ZUS. Dlatego warto zastanowić się nad powalczeniem w sądzie o zaświadczenie A1.

Zakres działań

Jakich argumentów warto użyć? Przede wszystkim podkreślenia wymaga, że to nie ZUS jest organem, który powinien sprawdzać, czy dana osoba legalnie zamieszkuje w Polsce. Uprawnionymi do tego organami są wyłącznie na podstawie art. 289 ustawy o cudzoziemcach służba celna, służba graniczna, policja, urzędnik urzędu ds. cudzoziemców oraz urząd wojewódzki. Co ciekawe, ten ostatni jest przecież organem pomocniczym wojewody, który to z kolei wydaje zezwolenie na pracę w Polsce, co samo w sobie przesądza o legalności przebywania zainteresowanego na terenie kraju. Skoro bowiem organ uprawniony do sprawdzenia legalności zamieszkania wydał dokument, który tę legalność potwierdza, nie sposób przyjmować, że zamieszkanie nie jest legalne. Stanowisko to potwierdza wyrok Sądu Najwyższego z 14 września 2017 r. (sygn. akt II UK 596/16), w którym wskazano wprost, że polski organ ubezpieczeń nie ma uprawnień „policji dumpingowej”. Oczywiście wyrok ten dotyczył innego stanu faktycznego, jednak to jedno zdanie warto wyciągnąć z uzasadnienia dla wykazania, że Sąd Najwyższy dyscyplinuje ZUS.

Więzi kierowcy

Ponadto ważne jest wskazanie, że kierowca faktycznie jest związany z Polską, tu spędza wolny czas, tu ma rachunek bankowy, a nawet jest zameldowany.

W ostatnich postępowaniach sądowych ZUS jednak poszedł we wnioskowanych dowodach o krok dalej i zażądał przeprowadzenia dowodu na okoliczność przekraczania granicy ukraińskiej przez kierowcę w celu wykazania jego związku z Ukrainą. W tym celu Sąd zwrócił się do służby granicznej o udostępnienie odpowiedniej dokumentacji. Z dokumentacji tej wynika dokładnie, kiedy i ile czasu kierowca przebywał na Ukrainie.

Ważne jest jednak, że żadne przepisy nie zabraniają kierowcy odwiedzania bliskich w jego państwie.

Takie wnioski dowodowe ZUS-u należy negować jako spóźnione i przede wszystkim niemające znaczenia dla sprawy. Podkreślenia też wymaga, że zgodnie z przepisami ZUS mógłby badać poszczególne przesłanki takie jak centrum interesów życiowych kierowcy dopiero wtedy, gdyby inne państwo podważało ubezpieczenie takiego kierowcy w Polsce. A wobec tego, skoro nie ma konfliktu pomiędzy krajami, jak mówi art. 11 rozporządzenia 987/2009, to ZUS nie ma nawet prawa ustalania ośrodka interesów życiowych zainteresowanego ani negowania w żaden sposób legalności zamieszkania. Wówczas aktywność ZUS powinna sprowadzać się do deklaratoryjnego wydania zaświadczenia A1, gdyż jego prawo do dochodzenia, jaka jest faktyczna sytuacja danej osoby, uaktualnia się dopiero wtedy, gdyby inne państwo zgłosiło jakieś wątpliwości.

Przykładowo: gdyby Francja uznała, że kierowca wykonuje na jej terenie cały czas pracę i powinien w związku z tym podlegać pod ubezpieczenie we Francji, to dopiero polski ZUS z odpowiednim organem od ubezpieczeń we Francji powinny badać przesłanki do objęcia kierowcy ubezpieczeniem w Polsce bądź we Francji. Co ciekawe, wydając decyzje o odmowie wydania zaświadczenia A1, ZUS podkreśla, że nie wypowiada się co do objęcia pracownika ubezpieczeniem, czyli nie mówi, że pracownik nie jest w ogóle ubezpieczony, jedynie wskazuje, że nie spełnia przesłanek potwierdzenia tego ubezpieczenia poza granicami kraju. Taka sytuacja jest niedopuszczalna, gdyż jeżeli pracownik jest ubezpieczony w Polsce, to ubezpieczeniem tym powinien być również objęty za granicą.

Argumentacja w sądzie

W sprawach sądowych o wydanie zaświadczenia A1 warto postawić na odpowiednią argumentację, gdyż póki co linia orzecznicza sądów jest niejednolita. Tam, gdzie przedsiębiorcy wygrali sprawy w pierwszej instancji, ZUS zapowiedział apelacje. Tam, gdzie przedsiębiorcy przegrali, warto, by sami rozważyli złożenie takiego środka zaskarżenia i powoływali się wprost na przepisy odpowiednich rozporządzeń. Pamiętać przy tym należy, że o zaświadczenia A1 można wnioskować na różne okresy, nawet wstecz. Jeżeli więc uda się pokonać ZUS w sprawie danego kierowcy, to pod warunkiem, że nie zmieni się drastycznie interpretacja przepisów, kierowca ten powinien otrzymywać kolejne zaświadczenia bez problemu, a orzeczenie sadu będzie stanowiło swoisty prejudykat w jego sprawie.

Autorką tekstu jest Barbara Błach-Bujak, Błach Dynerowicz Bujak Kancelaria Prawna Sp. z o.o. Artykuł ukazał się w Magazynie Transport i Spedycja, wydanie kwiecień-maj 2018 r.

ZNAJDŹ NAS: