Soehner Polska: Oszczędzajmy tylko tam, gdzie to ma sens

Rozmowa z Maciejem Nowaczykiem, dyrektorem Soehner Polska.

2018-11-09 14:03:28

Gdybyś miał w kilku słowach opowiedzieć o rynku transportu towarów w Polsce, jak byś to zrobił?

Powiedziałbym, że mamy jeden z najlepiej rozwiniętych rynków w Europie, dużą liczbę firm, a co za tym idzie – ogromną konkurencję oraz wojny cenowe. W takiej sytuacji każdy podmiot, który chce pozostać konkurencyjny, musi zacząć szukać oszczędności.

I optymalizować procesy.

Oczywiście. Im mniej wydasz, tym więcej zarobisz. Ceny surowców dla większości podmiotów są, jeśli nie takie same, to najniższe z możliwych. Firmy produkują coraz więcej. Dochodzimy do pewnej granicy cenowej, poniżej której nie kupimy już surowca. Podobnie jest z kosztem transportu. Paliwo kosztuje nas wszystkich tyle samo. Ile jesteś w stanie zaoszczędzić w tym obszarze? Może centa na litrze, jeśli masz własne zbiorniki i tankujesz ciężarówki u siebie. Za chwilę się jednak okaże, że na sto kursów dwa powroty z zagranicy twoje samochody jadą niezaładowane i w ten sposób tracisz oraz wyrównujesz do ceny rynkowej.

Możemy śmiało założyć, że warunki wyjściowe są równe dla wszystkich. Firmy mają praktycznie te same koszta, ponieważ tyle samo kosztuje je pracownik, laptopy służbowe, ochrona i tym podobne.

W tej sytuacji pojawia się problem, gdzie ścinać koszty.

Koszty należy ścinać wszędzie, ale takie działanie musi mieć sens. Możesz się targować i znaleźć dostawcę surowca gorszej jakości, na którym zaoszczędzisz bardzo niewielką kwotę, ale z drugiej strony to ostatecznie odbije się na twoim produkcie.

W kwestii oszczędności istnieje sporo niezagospodarowanych jeszcze obszarów. Jednym z nich jest opakowanie. Ono musi być zwrotne. Zwrotne opakowanie dobrej jakości może jeździć bardzo długo.

Jeśli wysyłamy towar w kartonach, nadstawka na europaletę i sama paleta kosztują około 65 złotych. Każda wysyłka generuje taki koszt. Z drugiej strony za około 400 złotych możesz kupić pojemnik zwrotny, który będzie ci służył osiem lat. Takie pojemniki można leasingować lub wziąć na raty, więc nie trzeba nawet wykładać dużej gotówki na zakup.

Brzmi jak rozwiązanie idealne, ale dobrze wiadomo, że takie nie istnieją.

Problem polega na tym, że pojemnik zwrotny musisz odebrać od klienta. Wysyłanie go z powrotem nie do końca się kalkuluje. Chociaż wracasz z pustymi opakowaniami, to fracht i paliwo kosztują  dokładnie tyle samo co w przypadku, kiedy jedziesz z towarem.

Ale jeśli twoje pojemniki będą składane, okaże się, że wysyłając z towarem pięć tirów, z pustymi pojemnikami będzie musiał wracać tylko jeden. O 20% drożeje wtedy koszt transportu całościowego, ale opakowanie nie kosztuje już nic. Dość łatwo policzyć, po ilu kursach zaczynasz zyskiwać.

Opakowanie możesz dopasować do detalu, który chcesz przewozić lub do floty transportowej, jaką posiadasz. Ma ono zmaksymalizować ilość towaru, który jesteś w stanie zapakować.

Wydaje mi się, że opakowanie to jeden z ostatnich obszarów, które firmy mogą z sukcesem optymalizować. Szukając oszczędności podczas produkcji, masz niewielkie przełożenie na element. Ciężko podkręcić maszynę, żeby produkowała jeszcze więcej. Takt produkcji również jest precyzyjnie zdefiniowany. Jeśli chcesz mieć podobnej jakości produkt, nie możesz lekceważyć cyklu produkcyjnego. To jak lepienie pierogów. Możesz ulepić dwa razy więcej sztuk od swojej babci, ale twoje pierogi rozlecą się w garnku podczas gotowania. Prosta sprawa.

Ciekawe porównanie. Przejdźmy jednak od lepienia pierogów do transportu i optymalizacji kosztów.

Załóżmy, że mamy przetransportować lampę samochodową. Ile takich reflektorów zmieścimy do dużej skrzyniopalety? Załóżmy, że 30 sztuk. Jak obniżyć koszty takiego transportu? Nie ominiemy zapłaty za fracht, paliwo czy zabezpieczenia elementów.

Możemy optymalizować na przykład prędkość załadunku. Możesz mieć fantastyczne opakowanie, ale jeśli pracownik przez 10 minut będzie musiał złożyć czy skręcić jego elementy składowe, to cała zabawa nie ma sensu. Pojemnik musi być składany czy rozkładany w trzech ruchach. Kilka sekund i masz gotową jednostkę, którą możesz zapakować.

Kolejna kwestia to wewnętrzne części pojemnika w procesie składania. Mamy siedem tacek i kratownic rozdzielających elementy – dokładnie tyle sztuk potrzebujemy, aby ponownie załadować tam przywołane wcześniej reflektory. Pojemnik składa się sprawnie, ale pracownik do innego pojemnika wrzuca elementy wewnętrzne. Pakuje tyle, ile się zmieści. Nikt nie będzie liczył, czy przekładek o grubości 5 mm wejdzie tam 100 czy 147. Może się zatem okazać, że wróci do ciebie 300 pojemników i 1500 przekładek. Pięć do każdego opakowania. A potrzebujesz siedem. Wszystko zmienia się, kiedy dysponujesz opakowaniem, które możesz złożyć razem z jego wnętrzem. Redukujesz objętość transportu powrotnego i nie musisz zarządzać tym opakowaniem. Wiesz, że w tym pojemniku znajdziesz dokładnie te elementy wewnętrzne, których potrzebujesz, aby ponownie zapakować swój towar.

Eliminujesz element błędu.

Dobrze powiedziane. Jednak przede wszystkim generujesz namacalne oszczędności.

W firmie SOEHNER produkujecie składane systemy transportowe, które pozwalają na optymalizacje w obszarach, które wskazałeś. Wiem, że konkurencja w branży opakowaniowej jest równie duża jak w branży transportowej. Czym wyróżniają się wasze produkty?

Technologią. Dzięki niej mamy produkt niesamowicie trwały i wytrzymały. Polietylen wysokiej gęstości (HDPE, High Density polyethylene) ekstrudowany, którego używamy, oraz wykonane z niego opakowania w technologii Twin Sheet (podwójne termofomowanie) to jedyne tworzywo zachowujące się optymalnie w niższych temperaturach (poniżej zera). Generalnie inne tworzywa tracą swoje właściwości termoplastyczne w warunkach, w których nasze pojemniki sprawdzają się doskonale. Mówiąc wprost, nasze pojemniki wytrzymują więcej.

Zaplecze technologiczne Soehner Polska znajduje się w Niemczech, prawda?

Tak, cały know how jest niemiecki. Bazujemy na technologiach rozwijanych w Niemczech i tam mamy własną produkcję, dział rozwoju opakowań oraz narzędziownię.

Jak wygląda dopasowanie pojemnika do indywidualnych potrzeb klientów?

Na początku przeprowadzamy analizę potrzeb klienta, w których określamy, jaki detal będziemy transportowali i w jaki sposób ma być on ułożony w pojemniku. Następnie proponujemy któreś z istniejących u nas rozwiązań. Często projektujemy dla klienta specjalne ścianki pojemnika, wprowadzamy jego oznaczenia, logo, opisy i tym podobne.

Bazujecie na swoich zasobach, ale jesteście w stanie indywidualizować projekty pod konkretne potrzeby klienta.

Dokładnie tak. My również chcemy upraszczać naszą produkcję.

Patrząc na realia rynkowe, to transportuje się właściwie wszystko. Czy każda firma może efektywnie korzystać z waszych rozwiązań?

Żeby opakowania wyspecjalizowane i zwrotne miały sens, należy transportować dużą ilość tego samego produktu na takim samym odcinku. Przewozimy towar z punktu A do punktu B, a puste opakowania wracają do punktu A. Wtedy możemy wygenerować zauważalne dla firmy oszczędności w transporcie towarów, czyli w obszarze, w którym, wydawałoby się, na optymalizację już nie ma miejsca.

Tekst ukazał się w magazynie Transport i Spedycja, nr 5/2018.

ZNAJDŹ NAS: